No proszę..a jednak złapała mnie wena twórcza i to o 01:20;p;p Mój Miś sobie smacznie śpi a ja siędzę niczym kret przed kompem, gdyż jutro mam wolne ^0^/.
Nie wiem czy wspominałam ale juz od dobrych dwóch miesięcy pracuję w perfumerii Sephora!!!Płace ok, kosmetyki potrzebne w pracy (bo tam jest wymóg byćia „pomalowanym”) otrzymałam (równowartośc połowy pensji O.o”) no i dotacje co drugi miesiąc (np w tym wybrałam sobie perfumy D&G – Light Blue za 350zł i płyn do demakijażu Heleny Rubinstein za jakieś 120zł) więc praca tam jest bardzo oplłacalna..a jak dostanę umowę na rok to otrzymam karte pracownicza z niemałą ilością zniżek…żyć nie umierać:]]]
Więc nie narzekam, tylko mam nadzieję na przedłużenie umowy;p;p Na narzekanie przyjdzie jeszzce czas:]]

niedawno odbyłam z Moim Misien wypad na koncert do Chorzowa…Koncert Linkin Park..Było SUPER!I Coma też grała:))) Tylko powrót był TRAGICZNY…nigdy więcej miejsc stojących..NIGDY!!!Podobna udręka była tylko w Berlinie jak nocowaliśmy na dworcu po koncercie Diru…Brrrrr!!!!Teraz zagrają w Chorzowie w Spodku (to miejsce tez przy okazji zwiedzić zdążyliśmy http://www.rogero.blog.pl) tylko nie wiem czy pojadę…of course, kwestia finansowa:/// No ale się zobaczy:)))

Coś jeszzce fajnego??A i owszem!!Mój Rogerek zabiera mnie na weekend nad morze do Sopotu!!!To ma być prezent dla mnie z okazji urodzin:))Strasznie nie moge się doczekać oglądania spadających gwiazd wieczorem na plaży…mrrrrr..miło mi się kojarzy wczesniejszy pobyt nad morzem w Rowach oraz w Puszczy bodajże Noteckiej…I te ciemności w których własnej ręki się nie widziało tylko czuło na swojej twarzy w ze strachu wskakiwania na śpiącą obok przapsiółkę..ta to dopiero miała polewkę..szczególnie kiedy raz poszłyśmy po nocy załatwić się w krzaki..no comment>.> I te pyszne lody z Zielonej Budki, Pizza, gofry i świeżutki łosoś…uwielbiam łososia!!!To były piękne czasy, szkoda że już nigdy nie będzie można tego powtórzyć..chlip…
Jak tak sobie wspominam to przypomniał mi się tez taki jeden fajny wypad do innej przapsiółki na działkę do jej dziadków..troche się przy nich czułam nie swojo – mało powiedziane, że TROCHĘ – ale też było fajnie, ech….Cóz, dobrze że wspomnień nam nikt nie jest w stanie zabrać…Teraz tylko mogę pielęgnować to co mam, bo te wspomnienia co teraz nabywam zawsze będą mogły być powtórzone, gdyż Mojego Misia NIGDY nie opuszczę, gdyż za bardzo go kocham a poprzednie doświadczenia za dużo mnie nauczyły…

Ale mi się wżięło na wspomnienia..pewnie masa błędów też jest, ale cóż godzina późna a w pracy też sie do późna siedziało…

LOV U PEOPLE:]]]]